„WYDMUSZKA”

„Nieduża, przestarzała biblioteka. Zużyta, ale czysta” – w taką scenerię wprowadza nas autor. A dalej jest typowo, zgodnie z klimatem, czyli bibliotekarka-stereotyp: „Halina Kociemba, ubrana w nieco bezkształtną, burą sukienkę z białym kołnierzem. Jest bez makijażu, włosy gładko zaczesane zwinięte w nieduży kok, na nosie okrągłe okulary”.
Tak postrzegane były i niekiedy są nadal panie wielce oddane swojej pasji zawodowej. Marcin Szczygielski, dobry reportażysta, obserwator zmieniającej się błyskawicznie naszej rzeczywistości, wprowadza w ten swoisty skansen nowobogacką, przypadkową czytelniczkę. Roksana Kluczyk jest z absolutnie innej planety – odmienna mentalność, język, wrażliwość, styl ubierania itp.itp.
Obie panie zaczynają rozmawiać i natychmiast oba światy wyglądają na tak skrajne, że aż przekomiczne, wręcz groteskowe. Ale – spotykają się raz jeszcze i raz jeszcze – i z tych kolejnych spotkań wynikną sytuacje, które przemodelują ich życie.